Perspektywa Louisa :
Żegnałam się z Dianą, gdy
ujrzałem zapłakaną Eleanor. Chciałem do niej podbiec ale uciekła. Nagle
dostałem sms od Harrego - "Zayn jutro wychodzi ze szpitala". Odpisałem
mu i ruszyłem na poszukiwania El. Natknąłem się na nią pod kwiaciarnią. Była
bardzo wystraszona.
- Co się stało -
spytałem. - Lepiej idź do swojej nowej dziewczyny.
- To moja znajoma,a
musiałem się z nią pożegnać bo jedzie do Australii.
- Wybacz. Chciałam cię
zobaczyć. Zostaję w Londynie na stałe !
- Serio ? Wspaniale. Ale
powracam do pierwszego pytania.
- Jakiś gościu mnie
zaczepił i wyglądał...em jak wampir?
- Pewnie ci się
przywidziało. To nierealne. Może miał sztuczne kły ?
- Halloween jest za
trzy miesiące !
- Obłąkaniec jakiś. Skoro
już tu jesteś...- pocałowałem ją.
- Ja rządzę. Idziemy
do kafejki.
- Wedle życzenia.
Przed kafejką
zauważyłem Farley i Klausa zmierzających w naszą stronę. O nie...
Perspektywa Farley :
Obudziłam się rano. Na stoliku obok mnie zobaczyłam wazon z
moimi ulubionymi tulipanami, wstałam i wzięłam prysznic, ogólnie się ogarnęłam.
Ubrałam się w to: i zaplotłam włosy w warkocz. Na dole Klaus i Quinncy
rozmawiali o jakiś gościu o imieniu Shasa, przerwałam im wchodząc do kuchni.
-Cześć kochanie-rzucił Klaus z drugiego końca
kuchni-podobają ci się kwiaty?
-Dawno mi ich nie kupowałeś, prawie zapomniałam jak
wyglądają-zaśmiałam się.
Wypiliśmy po torebce krwi i Klaus zaproponował spacer.
Szliśmy sobie
spokojnie chodnikiem obok kafejki, zauważyłam że ciągle obok niej przechodzimy.
Zobaczyłam stojącą przed nią Eleanor i Louisa.
-Cześć Eleanor.
- Hej Farley. Zaraz...czy to twój narzeczony ?!
-Tak, coś nie tak?-zapytałam zdziwiona.
- Ten gościu mnie napadł. On ma kły. Lou mówiłam, że mi się
nie przywidziało!
-Klaus, miałeś być grzeczny!
-Poczułem krew, przepraszam.
- Czy ktoś może mi wyjaśnić czemu on wygląda jak jakiś
psychopata?
-Wampir, słyszałaś kiedyś o tym?-zasyczał Klaus, a ja
dźgnęłam go łokciem w żebra- Ała, a co? Prawdę mówię.
- C-co? Louis czy ty o tym widziałeś?!
-Wiedział i zniósł to jak mała dziewczynka.
-Klaus zamknij się dobrze?
- Tak. Myślisz, że czemu dostałem ataku paniki w szpitalu ?
Musiałem iść do psychologa!
-Okłamujesz mnie! Cały czas kłamiesz ! Nienawidzę
cię.-wybiegła na ulicę. Następnie słychać było pisk opon i krzyk dziewczyny.
-O Boże!-wrzasnęłam i pobiegłam do niej.
-Eleanor ! - krzyknął Louis i podbiegł do niej.
Złapałam ostry kamień rozcięłam sobie nim skórę , a cieknącą
z niej krew wlałam do ust dziewczyny. Po pięciu minutach przyjechała karetka i
zabrała ją do szpitala, krew zacznie działać za jakieś dwadzieścia minut.
Zawsze, zawsze tak reagują! nienawidzę swojej natury, ale przecież się nie zabiję
bo jestem wampirem! Razem z Louisem znaleźliśmy się w szpitalu przed pokojem
Eleanor.
- To wszystko przez was !
-Przez nas?!-wybuchł Klaus i prawie się na niego rzucił, ale
go złapałam.
-Klaus, on ma rację. To nasza wina.
-Bo co? Bo jesteśmy inni, niebezpieczni? Tak to nasza
wina-wybiegł ze szpitala.
-Mogłaś się nie przyznawać, że jesteś wampirem ! Tak trudno
usiedzieć cicho ?!
-Prędzej czy później by się dowiedziała, Louis.
-Mam tego dosyć. Chciałem spędzić z nią normalny dzień bez
fanek i dziennikarzy. Teraz w każdej chwili mogę ją stracić.
-Spokojnie, teraz dałam jej swoją krew. Ja i Klaus więcej
się do niej nie zbliżymy, masz rację to niebezpieczna relacja.
-Przepraszam czy ktoś z państwa jest może z rodziny pani
Calder ?-przyszedł lekarz jak na zawołanie.
-To jest jej chłopak- rzuciłam i wyszłam ze szpitala. Tak
tak zawsze kończą się relacje z ludźmi. Szłam do domu nagle wpadłam na jakąś
kobietę.
-Przepraszam.
-Wampir...
-Słucham?-niespodziewanie głowa zaczęła pękać mi z bólu,
upadłam na ziemię i krzyczałam, nie mogłam wstać. Poczułam jak ktoś przerzuca
mnie przez ramię, reszta stała się pustką.
Perspektywa Diany :
Rozmawiałam z Paynem, gdy dostał wiadomość od Louisa.
- Co jest ?
- Jadę do szpitala. Trzymaj się w tej Australii.
- O nie jadę z tobą.
- Jak chcesz.
Okazało się, że dziewczyna Lou wpadła pod samochód. Jakby
coś to odstraszę wścibskich dziennikarzy. W szpitalu pomyliłam salę jakiegoś
pacjenta z toaletą. Jednak to była sala Zayna.
- Co ty tu robisz ?! - huknął
- Trochę milej. Nakłamałam Cowellowi to i owo, więc ciesz
się bo nadal masz reputację.
- Może i mam ale zaufania do ciebie nie odzyskam.
- Jesteś najgorszym idiotą jakiego poznałam.
- Ja żałuję,że cię poznałem.
Wściekła trzasnęłam drzwiami i wybiegłam na korytarz. Wpadłam
na Liama.
- Znów Stephan cię wkurzył?
- Nie.
- Lepiej stąd chodźmy.
- A Eleanor?
- Lekarz powiedział, iż za godzinę dojdzie do siebie. Wypuszczą
ją za trzy dni, a Louis pojechał po jej rzeczy.
- Dobrze wiedzieć. Nie idziesz do Malika ?
- Byłem u niego rano i Niall teraz do niego idzie powiedzieć
mu o całej sprawie.
- Dobrze chodźmy.
Wyszliśmy przed budynek i usiedliśmy na ławce. Opowiedział
mi trochę o sobie, a ja o sobie. W pewnym momencie pocałował mnie. To było
magiczne.
- Powinienem już iść - uśmiechnął się i wsiadł do samochodu.
**************************************************************************
Czytasz = komentujesz. To bardzo motywuje :)
Some&LenaX
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz